52 leniwe tygodnie

Bartosz Mucha, „12% normy”, 2009
Bartosz Mucha, „12% normy”, 2009


Bartosz Mucha jako designer zaskakiwał, uczył, ironizował, rozśmieszał. Czy sprawdził się również w roli paraarchitekta?


Paweł Kraus: Byłeś najciekawszym konceptualistą wśród polskich designerów. No właśnie, czy użycie czasu przeszłego jest na miejscu?

Bartosz Mucha: Jeśli mówisz o wzornictwie w popularnym tego słowa znaczeniu, to temat ten już wyeksploatowałem i raczej nie będę do niego wracał.

A projekt Poor design również zaliczasz do zamkniętych?

Tak, zakończyłem go w ubiegłym roku, po pięciu latach. Teraz działam na obszarze paraarchitektury lub architektury alternatywnej. Interesuje mnie tematyka domu, zamieszkiwania, wielki format i spektakularne pomysły.

Powróćmy na moment do mniejszej skali, czyli do tego, czym zajmowałeś się przez ostatnie siedem lat. W pracach takich jak Nic lub Szmetka ironizujesz na temat statusu przedmiotu, zastanawiasz się nad rolą marki w postrzeganiu produktu. Na czym powinien się skupić projektant?

We wspomnianych przez Ciebie pracach krytykuję designera za to, że kreuje potrzeby konsumenckie lub wymyśla na nowo przedmioty, które już istnieją. On tylko dodaje do nich markę, przy okazji zaspokajając własny apetyt finansowy lub firmy, dla której pracuje.

Ale również stara się zaspokoić nasze estetyczne pragnienia...

Ja o estetyce myślę w kategorii redukcji. Meblując wnętrza, sięgamy zazwyczaj po różne przedmioty i w konsekwencji nie jesteśmy zadowoleni z efektów własnej pracy, tworzymy artystyczny miszmasz. Na przykład robiąc zakupy w Ikei, którą notabene cenię, stykamy się ze spójnymi aranżacjami wnętrz. Jednak gdy wybieramy z nich poszczególne produkty i przenosimy do własnych domów, one „gasną”. Na przestrzeń powinniśmy spoglądać całościowo. Dzięki redukcji, którą proponuję, możemy uzyskać spójne wnętrze. W wersji ekstremalnej, przedstawionej w projekcie Nic, jest to pusta przestrzeń, jednak możemy w niej czytać, spożywać posiłek czy spać.

Opowiedz o Twoim najnowszym projekcie – 52 lazy weeks.

W związku z tym, że zdecydowałem się zająć architekturą alternatywną, a nie czułem się pewnie w tym temacie, potrzebowałem mobilizacji do szybkiej nauki. Założyłem, że w ciągu roku wykonam 52 projekty, a więc jeden na tydzień. Każdy projekt został przemyślany, zilustrowany i opisany, a następnie opublikowany w Internecie. Podczas pracy zbadałem kilka możliwych rejonów działań w obrębie wybranego tematu: od praktycznych poprzez komentujące na konceptualnych kończąc.

W podobny sposób zmuszałeś się do działania, przygotowując projekt 12% normy. Jesteś leniem?

Tak.

Skąd u Ciebie zainteresowanie architekturą i, obsesyjnie wręcz, tematem domu?

Jestem na etapie budowy własnego. Tworzę go mentalnie i fizycznie. Kilka lat temu kupiłem mały dom i próbuję znaleźć dla niego optymalną formę i wyposażenie, tak aby służyły mi, mojej żonie i naszemu dziecku. Chcemy, aby był on naszą bazą, najważniejszym miejscem, do którego zawsze możemy powrócić.

Przeglądając prace tworzące 52 lazy weeks, trafiłem na Tesco House, który przypomina Single Hauz poznańskiej pracowni Front Architects.

Znam tych architektów i ten projekt, ale zainspirował mnie znacznie wcześniej, około 10 lat temu, olbrzymi nośnik reklamowy, który postawiono obok Tesco na Kapelance w Krakowie. Wyobrażałem sobie, że na jego szczycie jest wystarczająco dużo miejsca do zamieszkania. Poza tym Tesco House to przede wszystkim projekt komentarz do sytuacji, w której dużym nakładem pracy i finansowym stawiane są obiekty będące wyłącznie szyldami reklamowymi.

Kogo wymieniłbyś wśród inspirujących architektów?

Buckminstera Fullera. Jest moim idolem. Fantastycznie sprawdził się w łamaniu naszych przyzwyczajeń i stereotypów. Podkreślał, że projektując, należy za każdym razem wracać do źródła, czyli do potrzeby.

Większość prac składających się na 52 lazy weeks przeczy popularnej idei domu jako miejsca bezpiecznego, przytulnego i swojskiego. Wystarczy wymienić Saw House lub Hamster House. Projekty designerskie, takie jak Nocleg, też były „nieludzkie”, dwuznaczne. Mam wrażenie, że z jednej strony starasz się zaspokoić najbardziej podstawowe ludzkie potrzeby, np. potrzebę snu, z drugiej podajesz w wątpliwość pewność, oczywistość ich realizacji. Jeśli możemy spać wszędzie, to znaczy, że raczej się nie wyśpimy.

Część moich pomysłów bierze się ze strachu przed utratą szeroko rozumianego bezpieczeństwa. Staram się wymyślać obiekty, które moglibyśmy mieć pod ręką, jak apteczkę. Wśród nich znajduje się Cocoon House – nowoczesny plecak do zamieszkania. Wystarczy go zawiesić, usadowić się w środku i można spać. Mógłby się przydać np. podczas górskich wycieczek.

Autorzy wystawy Hotel Polonia. Budynków życie po życiu odżegnują się od pesymistycznego odczytywania zaproponowanych scenariuszy funkcjonowania budynków w nowych realiach gospodarczych lub społecznych. Jakie intencje kierowały Tobą podczas pracy nad 52 lazy weeks? Czy Acoustic House afirmuje przyszłość, czy wyraża obawę o nią?

Podstawowym „budulcem” wspomnianego przez Ciebie domu są olbrzymie ekrany akustyczne, których stawia się w Polsce coraz więcej, a które na swój sposób fascynują mnie – przypominają monumentalne instalacje artystyczne. Istotny jest potencjał, jaki drzemie w tej formie. Mam na myśli potencjał urbanistyczny. Potraktowałem ekrany jako fragment istniejącego „budynku”, zawiesiłem na nich tuby mieszkalne i w ten sposób zainicjowałem nową funkcję w ramach istniejącej struktury.

Niektóre z Twoich pomysłów na domy mogłyby być interesującą kanwą projektów stricte architektonicznych. Bierzesz to pod uwagę? Jesteś otwarty na współpracę z projektantami?

Tak, sam myślę o wzniesieniu Slim House. Poza tym cztery obiekty o niewielkiej skali już zostały zrealizowane. Table House można obecnie oglądać na wystawie 52 leniwe tygodnie. Paraarchitektura w Projekcie Kordegarda w Warszawie, Hammock House zbudowano na wystawę BEREK! SZUKAM! w CSW w Toruniu, Slide House na wystawę Projekty zrealizowane w BWA w Zielonej Górze, a Heat House zostanie zaprezentowany 1 czerwca 2011 roku na objazdowej wystawie Zwykła rzecz.

Dziękuję za rozmowę.

Kraków, 21 maja 2011 roku


Bartosz Mucha – grafik, projektant 2D i 3D, twórca marki Poor design. W 2004 roku uzyskał dyplom na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego twórczość prezentowana była między innymi podczas indywidualnych wystaw w Galerii BB w Krakowie i we Wrocławiu (2005) oraz w Galerii F.A.I.T. w Krakowie (2006) i BWA we Wrocławiu – Galeria Design (2009). Uczestnik wielu wystaw zbiorowych: Łódź Design Festival (Łódź, 2007), Vienna Design Week (Wiedeń, 2008), DesignBlok (Praga, 2009), Real-World Laboratory w MQ (Wiedeń, 2009) PolishDesign (Szanghaj, 2010). Prowadzi zajęcia z projektowania graficznego na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Po zakończeniu pięcioletniego projektu Poor design rozpoczął nowy projekt Pararch, skupiając się na problemie architektury alternatywnej.

www.poor.pl